Majs Autolaweta | Pomoc drogowa 24H/7

Majs Autolaweta | Pomoc drogowa 24h
– Zadzwoń, jesteśmy już w drodze!
Pojazd Majs Autolaweta

Zmrok’n’Hol: Minus dwanaście stopni i…

Czas czytania: 4 min

…o ten jeden poślizg za dużo

Niektóre wieczory są spokojniejsze. Wracasz do domu, ciepły posiłek czeka, nic nie zakłóca rozmów po kolacji. Pracując jako pomoc drogowa jesteś w ciągłej gotowości, ale powrót do rodziny pozwala wreszcie się rozluźnić.

Dzisiejszego dnia na powrót do domu cieszyłem się wyjątkowo.

Nie chodziło tylko o odpoczynek. Chodziło o ogrzanie. W południe zauważyłem minus dwa stopnie na termometrze deski rozdzielczej. Później nie było już czasu, żeby sprawdzać – jedno wezwanie goniło drugie. A teraz, nocną porą, nawet nie chciałem wiedzieć, ile pokazuje. Nie zazdrościłem nikomu, kto musiał jeszcze zostać na dworze choć na chwilę. Jednak chodziło za mną dziwne przeczucie…

Godzina 23:11.

Właśnie kończyliśmy z żoną oglądać film, gdy zadzwonił telefon alarmowy.

– Dobry wieczór, pomoc drogowa. W czym mogę pomóc?

– Czy… czy pan mi p-pomoże? – usłyszałem roztrzęsiony głos kobiety. Dosłownie roztrzęsiony. – W-w-w…wpadłam do rowu. Próbowałam w-wyjechać, ale nie dam rady.

Coś w jej głosie sprawiło, że natychmiast wstałem.

– Nie ma najmniejszego problemu. Gdzie panią znajdę?

– Jechałam z Groblic do K-kotowic. Jest strasznie zimno. – jej głos łamał się na każdym słowie. – W assistance powiedzieli, że będą za trzy godziny. Nie dam rady tyle czekać. Z-z-z…za ile Pan będzie?

Trzy godziny. Przy niskiej temperaturze trzy godziny to wyrok.

Rzuciłem okiem na okno, przy którym mamy termometr zewnętrzny.

Minus dwanaście.

Zmroziło mnie pomimo domowego ciepła.

– Za piętnaście minut jestem. – powiedziałem stanowczo, kierując się już w stronę kuchni. – Czy ma Pani apteczkę w samochodzie?

– T-tak, dlaczego?

– W niektórych apteczkach jest koc termiczny. Taka folia srebrno-złota. Proszę poszukać i okryć się stroną srebrną do środka. Już do pani wyjeżdżam.

– Dzdz… dziękuję!

Przeczucie mówiło mi, że termos z ciepłą herbatą będzie jeszcze bardziej potrzebny niż laweta.

Pobiegłem po kluczyki do holownika.

Jechałem szybciej, niż powinienem. Droga była oblodzona, niebezpieczna. Jednak w głowie cały czas słyszałem jej drżący głos. Nie dam rady tyle czekać.

Po kilkunastu minutach zauważyłem samochód, który wypadł z drogi. Duży łuk okazał się zdradliwy, a nawierzchnia śliska jak szkło. Nic dziwnego, że w takim miejscu auto wpadło w poślizg i wylądowało w rowie. Było całe. Nawet sprawiało wrażenie nieuszkodzonego.

Nigdzie jednak nie widziałem kierowcy.

– HALO! Czy ktoś mnie słyszy?!

Cisza. Tylko wiatr i szum drzew.

– HALOOOO!

Nic.

Serce zaczęło mi walić mocniej. Włączyłem czołówkę i wróciłem do holownika po latarkę ze schowka. To nie wygląda dobrze. Zacząłem obchodzić samochód, świecąc latarką po śniegu, szukając śladów…

I wtedy ją zauważyłem.

Kuliła się owinięta folią przy masce. Nieruchoma. Folia lśniła w świetle latarki jak coś z innego świata.

Pobiegłem.

– Proszę pani! Słyszy mnie pani?!

– T-t-t… tak – odpowiedziała dość słabym głosem, nawet nie podnosząc głowy. – P-po prostu nie mam siły krzyczeć, ale wstanę.

Pomogłem jej wstać na nogi. Zachwiała się. Złapałem ją mocniej. Nie wiem, ile czekała zanim do mnie zadzwoniła, jednak miałem nadzieję, że nie tak długo jak myślę. Jej twarz była blada. Za blada.

– Zostawiamy pani samochód i jedziemy do szpitala. – powiedziałem stanowczo. – Hipotermia to nie są żarty.

– N-n-n… nie, p-proszę. – podniosła na mnie wzrok błagalny. – Mój mąż jest ratownikiem. Chcę po prostu w-wrócić do domu.

Chociaż głos rozsądku mówił mi co innego, nie mogłem zignorować tej prośby. Tym bardziej, że jej twarz zaczęła nabierać koloru w miarę rozmowy. Pomogłem jej dojść do kabiny holownika, posadziłem na miejscu pasażera i podałem ciepły termos.

– Proszę tu zaczekać. Zajmę się Pani autem.

Kiwnęła głową, owijając dłonie wokół termosu.

Cały czas zerkałem przez szybę, czy nic jej się nie dzieje. Policzki już w pełni odzyskały kolor. Trochę mnie to pocieszyło. Samochód z rowu wyciągnąłem dość szybko – był mały i wystarczyło tylko dobrze zaczepić linkę. Silnik odpalał od razu. Wszystko wydawało się sprawne.

Jednak postanowiłem wziąć auto na hol. Tak na wszelki wypadek.

Wróciłem za kierownicę.

– Jak się Pani czuje?

– Już znacznie lepiej. Dziękuję – jej głos brzmiał mocniej. Pewniej.

– Na pewno nie chce Pani jechać do szpitala?

– Nie, nie, nic z tych rzeczy. – uśmiechnęła się lekko. – Już mi jednak wrażeń na dziś wystarczy… czy może mnie pan podrzucić do domu?

Uśmiechnąłem się do siebie. Wrażeń już wystarczy. To dobrze. To znaczy, że będzie dobrze.

– Nie widzę innej opcji – odpowiedziałem. – Auto choć wydaje się sprawne, jest już na holu. Pod jaki adres jedziemy?

Zobaczyłem w jej oczach wdzięczność. Taką prawdziwą. Nie za usługę. Za to, że przyjechałem.

Kilka minut później zostawiałem jej samochód pod domem. Światło w oknie zapaliło się natychmiast – mąż czekał. Widziałem przez szybę, jak ją obejmuje.

Odwróciłem się i wsiadłem do holownika.

Assistance mówiło trzy godziny. Ja byłem w piętnaście minut.

Przy minus dwunastu stopniach różnica pomiędzy piętnastoma minutami, a trzema godzinami to nie jest kwestia komfortu. To kwestia życia.

Czasem szybkość dotarcia na miejsce jest ważniejsza, niż cokolwiek innego.
W Majs Autolaweta staram się dawać gwarancję czasu. Nie zawsze jest to możliwe – nie jestem magiem, nie każdy w korku chce mnie przepuścić. Jednak tam, gdzie mogę, jestem najszybciej, jak tylko się da.


Zapisz Nasz numer w swoich kontaktach:

(lepiej mieć i nigdy nie użyć, niż szukać w potrzebie)

📞 Pomoc drogowa 24h/7: +48 790 666 636

Majs Autolaweta działa na terenie: autostrada A4, autostrada A8, droga ekspresowa S8 i droga krajowa nr 94.

Skontaktuj się z Nami, jeśli wpadłeś w poślizg i potrzebujesz holowania, naprawy na miejscu lub profesjonalnej obsługi.


Seria opowiadań „Zmrok’n’Hol”, to spojrzenie na świat, który żyje na drodze, gdy zapada ciemność.

Majs Autolaweta dostarcza profesjonalną pomoc drogową – szybko, sprawnie i kompleksowo! Na miejscu tam, gdzie Nas potrzebujesz.
Nasze codzienne zmagania możesz obserwować na Facebooku lub Instagramie.

Przewijanie do góry