Niespotykane trio
Późna jesień to pora, kiedy wieczory robią się nieprzyjemnie zimne. Powietrze robi się cięższe, często pojawiają się mgły, a temperatura spada poniżej zera zaraz po zachodzie słońca.
Dokładnie taki był ten wieczór.
Godzina 19:47.
Telefon zadzwonił w momencie, gdy robiłem kanapki dla swojej córy.
– Pomoc drogowa, słucham?
– Hello! Do you speak English? – usłyszałem młody głos z wyraźnym akcentem.
– Yes, a little bit – odpowiedziałem, przełączając się mentalnie. – Dogadamy się. What happened?
– My name is Maksym. I’m driving Ford Ranger from Germany to Ukraine. Big problem – all fluid from…eee…gearbox is gone. I don’t know what happened. Car won’t shift gears anymore.
Ford Ranger. Z Niemiec na Ukrainę. Cały płyn ze skrzyni wyciekł. To nie był zwykły telefon.
– Where are you now? – zapytałem zostawiając talerz z kanapkami na stole i kierując się do drzwi.
– Near Wrocław, on the ring road. Exit to Żurawina. I’m stuck.
Żurawina i niedaleki wylot obwodnicy. Wiedziałem dokładnie gdzie.
– Okay, I’m coming. Give me twenty minutes.
– Thank you! Thank you so much!
W drodze myślałem gorączkowo.
Ford Ranger to duży samochód. Waży 2,5-3 tony, a Ukraina to jakieś 6-7 godzin stąd. Wziąć go na hol przez pół Polski? To byłaby mordęga. Drogie. Czasochłonne. Ale co innego mogę zrobić?
Dotarłem na miejsce po niecałych dwudziestu minutach. Ranger stał na poboczu z włączonymi światłami awaryjnymi. Wysoki, młody mężczyzna w wojskowej kurtce stał oparty o maskę. Gdy mnie zobaczył, podszedł szybko.
– Here you are! – wyciągnął rękę. Uścisnąłem ją mocno.
– Maksym, yes?
– Yes, yes. Thank you for coming.
Spojrzałem na samochód. Potężna maszyna. Pod maską widać było ślady oleju.
– Tell me what happened once again – poprosiłem.
Maksym westchnął ciężko, ale cierpliwie powtórzył swoją historię.
– I bought this car in Germany. For the war, you know? – spojrzał na mnie z niepokojem, jakby sprawdzał, czy rozumiem. Skinąłem głową. – But first, I must go to wedding. My best friends. In Poland, near to the border. Tomorrow afternoon. Then Ukraine.
Samochód, który odmawia posłuszeństwa.
– When did fluid start leaking? – zapytałem.
– I don’t know exactly. Car was in Ford service in Germany two days ago. Full check, oil change, everything. They said „all good, ready for long trip”. But after 400 kilometers… – urwał. – Gearbox stopped working. I checked under car. Everything is wet. All fluid is gone.
Serwis Forda w Niemczech. Przed dwoma dniami. Coś mi tu nie pasowało.
– Listen – zacząłem ostrożnie. – This car is very heavy. 2,5-3 tons. To take it on tow truck all the way to Ukraine… 6-7 hours. Very expensive. Very long.
Zobaczyłem, jak jego twarz ściemniała. Jednak bardziej z niemocy, niż frustracji.
– I know. I called other services. Everyone said same thing. Too heavy, too far, too expensive. – zawahał się. – But I must be at wedding. My friends… they are like family. And after wedding, I must bring this car to my country.
Presja w jego głosie była namacalna. Wojna. Przyjaciele. Obowiązek. I wtedy wpadłem na pomysł.
– Wait – powiedziałem. – Maybe we don’t need to tow. Maybe we can repair.
– Repair? – spojrzał na mnie zaskoczony. – Here? Now?
– Not here. I have workshop with my friend. Not far. If this is just fluid leak… maybe gasket, maybe loose plug… we can fix that. Especially if car was just in Ford service. – spojrzałem na niego. – Something is wrong. Good service doesn’t let car leak all fluid after 400 kilometers.
Zobaczyłem, jak w jego oczach pojawia się nadzieja.
– You think you can fix that?
– I think we can try. I take car to the workshop tonight. Tomorrow morning we check. If it is a simple problem we can fix that.
– Tomorrow morning? – powtórzył niepewnie. – Wedding is at 3 PM.
– I know. We will try.
Maksym stał przez chwilę w milczeniu, patrząc na mnie. A potem wyciągnął rękę.
– Okay. I trust you.
Załadowanie Rangera na lawetę zajęło kilkanaście minut.
W tym czasie temperatura spadła jeszcze bardziej. Maksym drżał, mimo wojskowej kurtki. Chwilę później odstawiałem samochód na placu.
– Can I sleep here tonight? In the car? – zapytał, a ja zdębiałem.
– No, no – pokręciłem głową. – Tonight is minus two. Tomorrow morning maybe minus five. You will freeze.
– I have sleeping bag…
– Listen – przerwałem mu. – I know small hotel nerby. Owner is my friend. I call him, he will take you. Tomorrow morning I call you when car is ready.
Maksym spojrzał na mnie zaskoczony.
– You… you will organize hotel for me?
– Yes. No problem.
Przez chwilę milczał. A potem po prostu powiedział cicho:
– Thank you.
Godzina 7:12. Warsztat.
Następnego ranka zadzwoniłem do przyjaciela jeszcze przed ósmą.
– Mam sprawę – powiedziałem od razu. – Ford Ranger. Płyn ze skrzyni wyciekł. Facet jedzie na Ukrainę, na wojnę. Ale najpierw ma ślub swoich najlepszych przyjaciół. O 15:00. Zdążymy?
– Ślub o 15:00, a ty dzwonisz o siódmej rano. Dużo czasu nam nie zostawiłeś. – usłyszałem w słuchawce rozbawienie. – Jasne. Przyjeżdżaj. Zobaczymy co tam się dzieje.
Pół godziny później Ford Ranger był już wepchnięty na podnośnik. I wtedy to zobaczyliśmy.
– No kurde – powiedział mój przyjaciel, świecąc latarką. – Korek od skrzyni.
– Nie ma go?
– Jest, ale ledwo trzyma. Przyłapany praktycznie na zero. Zobacz sam.
Podszedłem. Korek wlewu skrzyni biegów był prawie odkręcony. Jeszcze kilka kilometrów i wypadłby całkowicie.
– Serwis w Niemczech – powiedziałem cicho.
– Świetna robota – mruknął przyjaciel. – Sprawdzili, dolali, ale nie dokręcili. Albo źle, albo w ogóle zapomnieli. Na długiej trasie po prostu odpuścił. A może z samym korkiem jest coś nie tak.
Znaleźliśmy odpowiednią część zamienną. Tak na wszelki wypadek. Dolaliśmy płynu. Odpowietrzyliśmy układ. Samochód odpalił od razu, a skrzynia zaczęła zmieniać biegi gładko.
Chwilę po ósmej rano.
Zadzwoniłem do Maksyma.
– Hello?
– Maksym, your car is ready.
Cisza.
– What? HOW?!
– German service – they didn’t instal the plug properly. It was loose. All fluid leaked out because of that. We found new plug, added fluid, checked everything. Car is good and ready to go.
– You… you fixed it? Already? – w jego głosie było niedowierzanie.
– Yes. Tell me when you will be ready and I will pick you up from the hotel.
– I… I get dressed now. Will be ready immediately. Thank you! THANK YOU!
Maksym zdążył.
Skąd wiem? Bo kilka dni później wrócił. Zajechał na plac z ogromnym uśmiechem i torbą pełną ukraińskich słodyczy.
– I made it! – powiedział, gdy tylko wysiadł. – Wedding was beautiful. But… – zaczął się śmiać – …guests almost had heart attack!
– Why? – zapytałem zaciekawiony.
– Because I ran into church exactly after priest asked „Does anyone object to this marriage?” – roześmiał się. – They thought I came to stop wedding! But no, I just came late. Very late. Priest was already asking final question!
Wyobrażałem sobie scenę. Drzwi otwierają się z hukiem. Maksym wpada zdyszany. Państwo młodzi odwracają się. Goście krzyczą. A ksiądz patrzy osłupiały.
– And then? – nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu.
– Then I said „Sorry, sorry! I’m FOR the marriage, not against!” – wybuchnął śmiechem. – Everyone laughed.
Uścisnęliśmy sobie dłonie.
– You helped me with car. With hotel. With time. You didn’t just fix problem – you understood what I needed – powiedział poważnie. – That’s rare.
Pomoc, która wykracza poza standard.
W Majs Autolaweta pomoc jest kompleksowa. Nie chodzi tylko o lawetę, hol i transport. Chodzi o myślenie nieszablonowe. O rozwiązywanie problemów, nie tylko ich przewożenie.
Wojna. Wesele. Naprawa w kilka godzin zamiast transportu przez pół Polski. Hotel zamiast spania w aucie przy minus pięciu stopniach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozwiązać problem jeśli naprawdę się tego chce. A czasem najtrudniejsze sytuacje kończą się najlepiej.
Maksym dotarł na ślub na ostatnią chwilę i będzie mógł opowiadać tą historię przez lata. Wszystko dzięki korkowi, który serwisanci w Niemczech zapomnieli dokręcić.
I pomocy drogowej, która pomyślała: A może da się inaczej?
Zapisz Nasz numer w swoich kontaktach:
(lepiej mieć i nigdy nie użyć, niż szukać w potrzebie)
📞 Pomoc drogowa 24h/7: +48 790 666 636
Majs Autolaweta działa na terenie: autostrada A4, autostrada A8, droga ekspresowa S8 i droga krajowa nr 94.
Skontaktuj się z Nami, jeśli potrzebujesz holowania, naprawy na miejscu lub profesjonalnej obsługi.
Seria opowiadań „Zmrok’n’Hol”, to spojrzenie na świat, który żyje na drodze, gdy zapada ciemność.
Majs Autolaweta dostarcza profesjonalną pomoc drogową – szybko, sprawnie i kompleksowo! Na miejscu tam, gdzie Nas potrzebujesz.
Nasze codzienne zmagania możesz obserwować na Facebooku lub Instagramie.
